Wielki kryzys finansowy

Procesy i schematy odpowiadające za przebieg całego globalnego kryzysu finansowego są bardzo skomplikowane, jednak dzisiaj, po blisko dekadzie od załamania globalnej koniunktury, wiadomo na ten temat bardzo dużo. Przede wszystkim – odpowiedzialny nie jest jeden podmiot czy nawet jeden kraj, tak jak początkowo zwykło się upraszczać. Dzisiaj można z całą stanowczością stwierdzić, że za wybuch kryzysu finansowego w 2007 roku odpowiadał przede wszystkim styl zarządzania wielu funduszy i menadżerów, nastawiony przede wszystkim na maksymalizację przychodu. Brak jakiegokolwiek etycznego postępowania i gotowości najważniejszych osób sektora finansowego do podjęcia większych wysiłków w kierunku operowania wyłącznie sprawdzalnymi instrumentami finansowymi – były powszechnym grzechem średniego oraz wyższego szczebla kierowniczego.

Dla satysfakcji inwestorów i udziałowców wiele firm prowadziło tzw. kreatywną księgowość do tego stopnia, że realne oszacowanie budżetu czy aktywów danej firmy stawało się niemożliwe nawet w momencie, gdy jej finansowy upadek stał się faktem. Najbardziej zdegenerowane korporacje zarządzane były źle i to z premedytacją, przez wiele lat i w efekcie trudno było tym firmom, nawet z pomocą rządową, utrzymać się w pierwszych latach recesji. Rząd USA, który jako pierwszy musiał gasić wielki pożar we własnej gospodarce, nie chciał zresztą finansować wszystkich bankrutujących spółek – interesowały go tylko te podmioty, które ze strategicznego punktu widzenia były dla ekonomii Stanów Zjednoczonych kluczowe. Paradoksalnie więc, najwięcej pieniędzy w najtrudniejszym dla kraju momencie otrzymały banki i spółki giełdowe czy fundusze inwestycyjne – a więc podmioty najbardziej odpowiedzialne za ten stan rzeczy. Nie jest przecież winą tracących pracę Amerykanów, że firmy finansowe, który zawierzali przez lata swoim majątkiem, prowadziły nieuczciwe praktyki rynkowe i łamany rozliczne prawa. Aby nie doprowadzić do całkowitego krachu zdecydowano się jednak wesprzeć właśnie takie firmy, zamiast amerykańskich rodzin, widząc w tym większy sens ekonomiczny.

Dodaj komentarz